niedziela, 27 lutego 2011
sobota, 26 lutego 2011
guzikowiec
oto moja jedyna, ukochana torebka Number 1, której nie sprzedam w życiu za żadne skarby. Pierwszy powiedzmy "prototyp" zrobiłam w ostatniej klasie liceum, a inspiracją była dla mnie koleżanka Ania ( :**), która na swój dyplom stworzyła tkaninę naścienną wyszytą przezroczystymi guzikami. Guziki pięknie odbijały światło. Torebka na zdjęciach jest drugą wersją i przyszyłam do niej wszystkie guziki które znajdowały się w moim domu ( i się nadawały) + guziki mojej babci :). Przyszywałam dzień i noc i jeszcze raz dzień i noc, ale nie żaluję:)
Szczególna satysfakcję daja pochwały i zdziwienie nawet całkiem obcych ludzi na ulicy:)
Druga mała fioletowa jest skromniejsza i subtelniejsza i nie rzuca się tak bardzo w oczy, ale też się już do niej przywiązałam:)
Szczególna satysfakcję daja pochwały i zdziwienie nawet całkiem obcych ludzi na ulicy:)
Druga mała fioletowa jest skromniejsza i subtelniejsza i nie rzuca się tak bardzo w oczy, ale też się już do niej przywiązałam:)
Wpis kontrolny
Ciekawe co się teraz stanie!! ;)
"...oby szczęśliwie zaczęte oby szczęśliwie skończone...".. mam zamiar szybko nie kończyć :) i jak najszybciej się da z moją awersją na dłuższe i głębsze współpracowanie z komputerem pojawi się ciąg dalszy. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)















